Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 487 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


VII TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA I SPOTKANIE AUTORSKIE Z GRZEGORZEM OLSZAŃSKIM

czwartek, 22 października 2009 20:39
 

Regulamin Konkursu:

  • Konkurs jest otwarty dla wszystkich twórców - zrzeszonych i niezrzeszonych w związkach twórczych.
  • Warunkiem uczestnictwa w Konkursie jest doręczenie Organizatorowi w dniu Turnieju 2 egzemplarzy maszynopisu wiersza własnego autorstwa oraz przeczytanie go podczas Turnieju. Prezentowany utwór nie powinien być dotychczas publikowany w wydawnictwach zwartych.
  • Organizator nie ogranicza tematyki prezentowanych wierszy.
  • Turniej odbędzie się 30 października 2009, o godzinie 17.00 w Młodzieżowym Ośrodku Pracy Twórczej (ul. 3-go Maja 30) w Dąbrowie Górniczej.
  • Przeczytanie wiersza jest jednocześnie zgodą autora na bezhonoraryjne wykorzystanie go w formie publikacji reklamowych bądź pokonkursowych, w przypadku nagrodzenia lub wyróżnienia przez Jury.
  • Organizator przyzna laureatom Turnieju nagrody książkowe.
  • Ogłoszenie wyników Turnieju i wręczenie nagród nastąpi w Młodzieżowym Ośrodku Pracy Twórczej tego samego dnia po zakończeniu Konkursu.

Jurorami Turnieju będą: Grzegorz Olszański i Paweł Lekszycki.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

ŻANETA KOPEĆ: WŁADZA

niedziela, 18 października 2009 10:35

 

   Słowo władza w encyklopedii oznacza stosunki społeczne między jednostkami i grupami, gdzie jedna ze stron może w sposób trwały i uprawniony zmuszać drugą do określonego postępowania, a w dodatku ma środki zapewniające kontrolę tego postępowania. W każdej dziedzinie naszego życia jest ktoś, kto sprawuje tę funkcję i wydaje reszcie polecenia. Niestety, aby na świecie panował ład, muszą znaleźć się osoby, które zadbają o to, by wszyscy inni byli zadowoleni i dążyli do zachowania między sobą dobrych stosunków.

   Istnieją różne typy władzy. Każdy z nas jest w stanie wymienić co najmniej trzy podstawowe, na przykład: rodzicielską, państwową i tę w zakładzie pracy. We wszystkich przypadkach chodzi o dobro i bezpieczeństwo podległych tej władzy ludzi. Coraz częściej jednak łamane są wszelkie zasady. Nie liczy się wtedy dobro jednostki, która jest bezbronna, ale pieniądze i inne korzyści, płynące wprost w ręce osoby zarządzającej. Dochodzi wtedy do nadużycia. Wystarczy jeden fałszywy krok i można przekreślić swoją karierę raz na zawsze. Tak właśnie byłoby w przypadku osoby wybieranej poprzez głosowanie i poparcie większości. Wobec władzy każdy z nas ma szacunek, respektuje zasady tego, który je ustanawia. Przestrzega ich, bo boi się reakcji przełożonego, który dysponuje wieloma środkami, aby unieszkodliwić dociekliwego pracownika. Mimo XXI wieku współczesny pracownik w dobie kryzysu, aby nie stracić dochodu, niechętnie i z obawami występuje przeciw nieuczciwemu chlebodawcy.

    Kto piastuje wysoki urząd, wie, że droga na szczyt jest kręta i pełna przeszkód. Aby dostać się na tak wysoki szczebel kariery, trzeba wykazać się jak najlepszymi cechami, oczarować wiedzą i umiejętnościami. Bycie u szczytu to nie tylko zbieranie pochwał lub nagan i życie pełne wygód. Osoba taka ma wiele obowiązków, dźwiga na sobie ciężar odpowiedzialności za swoje decyzje, musi ciężko pracować na zaufanie innych.

   Każdemu człowiekowi marzy się wysokie stanowisko, ale po dłuższym zastanowieniu dochodzi do wniosku, że pieniądze to nie wszystko i woli prowadzić życie skromne i spokojne.

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

JOANNA HURCEWICZ: SŁÓW PARĘ O ROSYJSKIM KRYMINALE

niedziela, 24 maja 2009 22:20
 

    Parę miesięcy temu, w okolicznościach jak najbardziej zwyczajnych, wpadła mi w ręce pewna książka, a dokładniej została mi ona pożyczona. Po bardzo powierzchownych oględzinach, odniosłam się do niej sceptycznie, lecz z ciekawości i przy chwilowym braku lepszych zajęć postanowiłam nieco lepiej - niż tylko poprzez rzucenie okiem na okładkę i format - się z nią zapoznać.

    Lektura okazała się bardzo interesująca i wciągająca. Był to "Ukradziony sen", kryminał rosyjskiej pisarki - Aleksandry Marininy, z cyklu powieści, w których kreuje ona wizerunek major Anastazji Kamieńskiej. Bohaterka to mądra i ambitna kobieta, pracująca w rosyjskim wydziale zabójstw, która sukcesy w wykrywaniu przestępczości odnosi nie za pomocą siły i nadzwyczajnej sprawności fizycznej, lecz rozumu i inteligencji.

     Każda książka z cyklu o Kamieńskiej opowiada inną historię. Jest ona napisana żywym, przystępnym i obrazowym językiem, co w połączeniu z ciekawą i wartką akcją sprawia, że czyta się ją szybko i trudno się od niej oderwać.

Akcja powieści osadzona jest w Rosjii na przełomie XX i XXI wieku. Nie ma w niej miejsca na idealizację otoczenia czy bohaterów oraz nie została postawiona tu wyraźna granica między światem dobra i zła.

    Kryminały Marininy są spójne, pojedyncze elementy zazębiają się i z każdą stroną czytelnik odkrywa nowe fakty, które z czasem łączą się w jedną zgraną całość.

    Sądzę, że powieści tej rosyjskiej pisarki są warte uwagi i nie tylko miłośnik kryminałów się nimi zainteresuje. Polecam.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

ŻANETA KOPEĆ: KATYŃ

niedziela, 24 maja 2009 22:18

    Katyń to poruszający, sprawnie zrealizowany film o zbrodni katyńskiej i o losach najbliższych poległych tam wojskowych.

    Jest 17 września 1939 roku. Rosyjskie wojska przekroczyły granice państwa polskiego. Wśród uciekających spod trwającej już 17 dni niemieckiej okupacji jest Anna (Maja Ostaszewska) - żona polskiego rotmistrza Andrzeja (Artur Żmijewski) - wraz z córką. Wśród jeńców odnajduje swojego męża i choć ma nadzieję na wspólny powrót do domu, to jednak mąż pozostaje wierny przysiędze wojskowej. Równie płonne nadzieje na powrót najbliższych osób mają także żona generała (Danuta Stenka) i siostra pilota (Magdalena Cielecka). Próbują one odnaleźć się w smutnej, pełnej bólu i cierpienia rzeczywistości. Choć odnajdują dom i schronienie, to wciąż myślą o powrocie członków swych rodzin. Dzięki zapiskom rotmistrza Anna dowiaduje się, jak ostatnie miesiące swojego życia przeżył jej mąż i inni jeńcy, przebywający wraz z nim w obozie, a wkrótce zaginieni w Rosji sowieckiej. Wszyscy oni padli ofiarą nieludzkiego, totalitarnego systemu.
    Oparty na faktach film Andrzeja Wajdy skierowany jest głównie do fanów historii i widzów o mocnych nerwach. Reżyser nie oszczędza widza i na koniec filmu ze szczegółami odtwarza te ponure, krwawe wydarzenia i pokazuje, jak stalinowscy oprawcy mordują niewinnych polskich jeńców wojennych, niemających często stopni wojskowych, pragnących tylko Polski niepodległej. Dopracowana scenografia, dobrze skrojone ubiory oddają klimat tamtych czasów. Dobrze dobrana jest również obsada aktorska: Artur Żmijewski, Jan Englert, Paweł Małaszyński, Maja Ostaszewska, Danuta Stenka.
    Wszystko to przybliża nam realia okresu stalinowskiego i hitlerowskiego terroru.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

JOANNA HURCEWICZ: JAKA JEST TA DZISIEJSZA MŁODZIEŻ?

wtorek, 05 maja 2009 21:29

„Młodzieży potrzeba bardziej przykładów niż krytyki."

Joseph Joubert

 

 

    Na temat młodzieży krąży wiele opinii. W poniższej pracy chciałabymm udowodnić, że nie jest ona najgorsza, a wręcz przeciwnie. Sądzę, iż młodzi ludzie to wartościowe osoby. Może czasem zagubione, lecz nie beznadziejne. A co do wyjątków? One zawsze się zdarzają.

     Pierwszym użytym przeze mnie argumentem, potwierdzającym słuszność tezy postawionej powyżej, będzie fakt, iż wielu młodych ludzi bierze udział w akcjach charytatywnych, należy do wolontariatu, pomaga innym. Przykładem jest choćby coroczna akcja WOŚP. Na ulicach miast dominuje właśnie młodzież zbierająca pieniądze na rzecz chorych i potrzebujących dzieci.

    Poza tym młode osoby mają swoje ideały, marzenia, ambicje. Rozwijają swoje zainteresowania, kształcą się, próbują znaleźć życiową drogę. Wolny czas niekoniecznie spędzają bezużytecznie, włócząc się tylko po mieście, jak pewnie sądzą niektórzy. Istnieje przecież wiele ośrodków młodzieżowych, oferujących różnego typu zajęcia, na które to uczęszcza młodzież.

     Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nastolatkowie nie są zepsuci i źli. Znam wiele młodych osób, które mają swoje zasady, pasje. Postępują zgodnie z kodeksem moralnym, pomagają innym, są uczciwe, miłe, nie robią nikomu krzywdy.

    Tak więc często krzywdzące są uogólnienia, stwierdzenia typu: „ach, jak ta młodzież dzisiaj jest zepsuta". Zgadza się, zdarzają się i tacy, lecz nie tylko wśród młodzieży! Czasem zamiast mówić, przydałoby się zrozumieć i pomóc. Każde starsze pokolenie narzeka na współczesną sobie młodzież, zapominając, że samo miało kiedyś te naście lat. Młodzi to też ludzie. Wartościowi, posiadający swoje problemy, ideały, popełniający błędy... Ludzie.

    Mam nadzieję, że poprzez powyższe argumenty udało mi się choć jedną osobę, negatywnie nastawioną do młodego pokolenia, przekonać, że warto spojrzeć na tą sprawę nieco inaczej, z innej strony.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

KAROLINA ZAJĄC: MŁODZI. GNIEWNI?

wtorek, 05 maja 2009 21:26

 

     O młodzieży zawsze mówiło się „szalona", „nieprzewidywalna", „głupia" i „bezczelna". Jednak o ile dawniej takie oskarżenia można było uznać za niesprawiedliwe, to w obecnie są często jak najbardziej słuszne. A nawet do wcześniej wymienionych cech należy dodać arogancję i ordynarność. Krótko: młodzież robi się coraz gorsza, ale czy na pewno?

     Oczywiście, są też chlubne wyjątki, przez społeczeństwo szkolne nazywane „czubami". Ludzie ci mają swoje cele, chcą kimś zostać, bronią swoich idei, słuchają innej muzyki niż ci fajni. Cena, jaką płacą za bycie sobą, jest często zbyt wielka i rezygnują z siebie na rzecz „fajności".

     A jak było kiedyś? Oczywiście, darzono szacunkiem i respektem tych, co mieli odwagę wyłamać się z ryz dorosłych, powiedzieć „nie", ale było tych osób znacznie mniej i robiły to bardziej dyskretnie. Byli to głównie chłopcy z rozbitych, ubogich rodzin, za to dziewczynki piszczały ze strachu przed każdym, nawet najmniejszym wyskokiem, martwiły się, co powie mama, a te zbuntowane pochodziły z takich rodzin, jak wyżej wymienieni chłopcy, tak przynajmniej wnioskuję z książek, które miałam okazję przeczytać (głównie lektury). A i tam ta okropna młodzież zmieniała swój charakter pod koniec książki pod wpływem dorosłych, grzecznej koleżanki ze wstążeczkami we włosach lub jakiegoś strasznego zdarzenia, dzięki któremu przejrzał na oczy (najczęściej związanego z kimś dorosłym lub ową koleżanką).

     Dzisiaj role przedstawiają się inaczej: do owych buntowników należą zarówno dziewczyny, jak i chłopcy i to niezależnie od sytuacji rodzinnej, choć częściej pochodzą z rodzin patologicznych lub od nieudolnych i niezaradnych rodziców, którzy pozwalają swoim dzieciom na o wiele za dużo, przyjmują każde, nawet najgłupsze usprawiedliwienie z radością, że może to nie z ich dziećmi jest coś nie tak, może mówią prawdę? A te dzieci rządzą szkołą - to widać od razu. Ubierają się markowo lub jak typowe żule - w zależności od typu rodziny i jej sytuacji finansowej. Wystylizowane ruchy, teksty odpowiednie do sytuacji, z reguły wulgarne i „coolowe". Każdy przeciętny uczeń próbuje ich naśladować lub chociaż jakoś się wkręcić w ich towarzystwo, nawet, jeżeli owo wkręcenie polega na odrabianiu za daną osobę prac domowych i ciągłe podpowiadanie.

     Nadzieja dla nich? Dorośli, których tak ewidentnie olewają i buntują się przeciw każdej próbie wyciągnięcia pomocnej dłoni, raczej odpadają. Jakaś miła koleżanka? Raczej też odpada, ponieważ grzeczne dziewczynki trzymają się z daleka od takich fajnych ludzi, ewentualnie harują dla nich lub płaczą w poduszkę z powodu docinków/kpin/wyzwisk, jakie od nich słyszą. Oczywiście, gdyby ta koleżanka była najładniejsza w szkole, coś mogłoby się zdarzyć, lecz tylko w przypadku chłopców pod warunkiem, że urodą i stylem biłaby na głowę modne laski.

     Czyli pozostaje nam jakieś wstrząsające zdarzenie... czyżby pobyt w poprawczaku?

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

KARINA MOTYCZYŃSKA: ELASTYCZNI I KONSEKWENTNI

wtorek, 05 maja 2009 21:24

    W dzisiejszych czasach młodzież jest różna. Przez swą różność jest wspaniała. Jest mądra. Wie, co jest dobre, a co złe. Widząc młode osoby, dostrzegam, że potrafią odróżniać te antonimy od siebie. Poprzez swoje zachowanie, ubiór, sposób bycia pokazują, że potrafią poruszać się w świecie.

     Młodzież ma swój styl, swoje własne „ja" . Chce być wyjątkowa - i jest. Młodzi ludzie są dosyć „elastyczni" i wiedzą, do czego dążą. Wielu z nich, już w wieku nastoletnim, wie, czym będzie się zajmować w przyszłości i konsekwentnie do tego dążą.

    Młodzież ma własne ideały. Wierzy w swoje idee i pokazuje je światu. To jest dobre, bo otwiera ludzi na ich myślenie. Pozwala poznać coś innego, nowego, nieznanego, pozwala zasmakować świata.

    Patrząc na młodzież, na jej coraz większą sławę w świecie medialnym, można stwierdzić, że jest wykwalifikowana, co utwierdza mnie w przekonaniu, że wie, czego chce.

    Większość dorosłych mogłaby się od nich uczyć zaradności, poświęcenia, radości płynącej ze zwykłych codziennych prac.

    Młodzież jest przyszłością narodu, więc jestem spokojna o to, co będzie.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

ŁUKASZ WIŚNIEWSKI: "DO ZIEMI, DO PIACHU - KOSTUCHA NIE POSŁUCHA"

czwartek, 23 kwietnia 2009 22:42
 

            Jak często człowiek zastanawia się co będzie się z nim działo w dalekiej przyszłości? Jak dane mu będzie umrzeć? Co go czeka? Pytania może trochę dziwne i dalekosiężne jednak czy nie warto czasami się zastanowić nad tym, co będzie kiedyś? Ja sam chyba nie myślałem nad tym. Czasami tylko każdy z nas ma chwile głębszych zamysleń na ten temat. Jednak takie momenty zdarzają się niezwykle rzadko.

            Zwykle zdarzają sie podczas pogrzebu bliskiej osoby. Kiedy trwa msza za krewnego, wszyscy nagle zaczynają myśleć nad sobą samym. Chwile te są zapewne dla każdego wyjątkowo ciężkie i same w sobie męczące. Wiele łez, płaczu, cierpienia. A przecież wszyscy tak dobrze wiedzili, że życie kiedyś się kończy. Jednak to tylko teoretyzowanie. W praktyce jest zupełnie inaczej. Mogę przedstawić punkt widzenia na przykładzie mojej osoby.

            Od jakiegoś czasu pracuję w wakacje na cmenatrzu z moim tatą i wujkiem, którzy są kamieniarzami. Zdarzyło mi się widzieć naprawdę wiele pogrzebów. I zawsze dziwiłem się, czemu praktycznie wszyscy tak rzewnie płaczą? Zdałem sobie z tego sprawę w czasie rodzinnego pogrzebu. Tego, co wtedy widziałem, nie zapomnę do końca życia. Atmosfera już od samego przyjazdu do wsi była napięta. Wszystko wybuchło w momencie przyjazdu samochodu pogrzebowego. Zaczął się śpiew. Lament wielu osób. Niektórych nawet nie znałem. Potem trumna. Twarz dziadka... Nikt już nie kontrolował emocji. Łzy byly czymś normalnym. Zwykłym. Potem z kościoła szliśmy procesją na cmentarz. Widziałem ostatni raz dziadka jak chowali go do grobu. Od tamtej chwili wiem, czemu tak jest a nie inaczej.

            W domu już zacząłem rozmyślać nad tym, jakie zycie mnie czeka, co będzie w przyszłości, aż w końcu jak będzie wyglądała moja śmierć. I człowiek wtedy zdaje sobie sprawę, jak wiele ma do zrobienia i jak mało czasu zostało. Ogólnie nie należą te chwile do najprzyjemniejszych.

            Śmierć jestczymś naturalnym, ale jednocześnie jest rzeczą, której bardzo się boimy, bo uświadamiamy sobie, ile naprawdę nam życia pozostało i jak się wszytsko łatwo może skończyć. Jednak determinuje nas to do przeżycia danego nam czasu w sposób jak najbardziej nam odpowiadający. Staramy się, aby nie umknęła nam żadna przyjemna chwila i jednocześnie dążymy do tego, żeby niczego nie żałować. Choć dla wielu osób jest to temat tabu, chyba trzeba sobie czasami podumać nad tym, co można zrobić, aby życie było jak najlepsze i jak najowocniejsze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

JOANNA HURCEWICZ: PRZEGLĄD PRASY - "RAPTULARZ KULTURALNY"

czwartek, 23 kwietnia 2009 22:31
 

    Na rynku dostępnych jest wiele różnych gazet. Sklepowe półki są ich pełne, lecz ciągle brakuje pism, które kładłyby nacisk na kulturę i byłyby bliskie naszemu miastu, okolicy, mieszkańcom. Istnieje jednak kwartlanik, co prawda niedostępny na wiekszą skalę, lecz warty uwagi. Jest nim „Raptularz Kulturalny" wydawany przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Dąbrowie Górniczej, w którym funkcję redaktora naczelnego sprawuje pani Krystyna Kozdroń.

    Gazeta skupia się przede wszystkim na sprawach i wydarzeniach związanych z miastem, na codziennym życiu jego mieszkańców. Jest interesująca i ciekawa, ponieważ artykuły dotykają spraw, które są bliskie czytelnikom. W „Raptularzu Kulturalnym" znajdziemy działy o literaturze („Rozmowy o literaturze"), o placówkach kulturalnych istniejących w mieście, możemy także poczytać na temat edukacji w działach: „Edukacja regionalna" oraz „Edukacja europejska".

    Obok stałej ekipy tworzącej pismo znajdują się także osoby przesyłające swoje teksty do redakcji, przyczyniając się w ten sposób do jego tworzenia.

     Przeglądając jeden z ostatnich numerów kwartalnika, znalazłam artykuł, który zaciekawił mnie w szczególności. Opowiada on o obchodach szkolnego Dnia Europejskiego w Gimnzajum nr 7 w Dąbrowie Górniczej. Autorka reportażu - pani Krystyna Kozdroń - opisała w nim przebieg dnia, w którym uczniowie zaprezentowali dwa członkowskie państwa UE - Rumunię i Bułgarię. Na uroczystości przedstawiono krótką historię tych krajów i ich tradycję. Załączono również zdjęcia z akademii oraz ze szkolnych korytarzy.

    Autorka pracy wyraziła się w pozytywny sposób o szkole i kończąc swój artykuł zachęciła do odwiedzenia Zespołu Szkół nr 3.

    W gazecie można znaleźć wiele innych interesujących tekstów, o których sądzę, że zaciekawią czytelników. Szkoda tylko, że gazeta nie jest łatwo dostępna, ponieważ warto zwrócić na nią uwagę i ją poczytać.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

MAGDA MATYJEK: BIAŁA ZMYWARKA

wtorek, 17 czerwca 2008 9:17

 

    W moim domu stała biała zmywarka. Była bardzo fajna, pomijając subiektywne założenie, że nie cierpię zmywarek. I tak stała, gdy mieszkaliśmy na Dąbrowskiego. Stała też teraz, kiedy zamieszkaliśmy na Akacjowej. Była biała, jak dawniej, tak samo niezręcznie się otwierała, wciąż nie mogłam jej nijak polubić, nawet jak na to jej charakterek ( a miała...) pozwalał.

    Pewnego dnia zmywarka podjęła trudną decyzję jak na te czasy i postanowiła wziąć sobie wolne. Za pretekst pokazała nam uszkodzoną jakąś rurkę od wody (nigdy się na tym dobrze nie znałam), po czym odmówiła wszelkiej współpracy. Tata z narzeczonym siostry wystawili ją przed zielona bramę. I wyjechali.

    Zostałyśmy same. Ja i biała zmywarka. Nie minęło wiele czasu, pojawił się pierwszy pasożyt. Podszedł powoli, nonszalancko, rzucił na zmywarkę naukowe spojrzenie, drugie, trzecie, szybko ocenił wartość, wykonał jakiś męski gest. Nadchodzi drugi - podobny wzrok, powolny obchód wokoło, błagalnymi oczami zapytał Odkrywcę o przyzwolenie. Sam ruchem znawcy dwa razy puknął w białą farbę, spenetrował wnętrze. Napięcie zaczęło wracać, jasne więc było, że odsiecz wkrótce nadejdzie. I nadeszła. Odsiecz miała granatową, potarganą sukienkę, papierosa, którym się miłosiernie podzieliła i szare wąsy - dość dziwne jak na kobietę. Do stereotypowej „kobiety twardej ręki" brakowało tylko męskiego głosu i nieogolonych nóg. Nie zdziwi Was chyba, że było wszystko.

    Wszyscy w trójkę stanowili jakąś paradoksalną paczkę... Odkrywca, Penetrator i Odsiecz. Mieli ciężkie Życie, ciężkie ciała, ciężkie nogi, ale i zmywarka swoje ważyła. Nadszedł czas na kontemplację. Jak to przenieść taki ciężar?

     Odkrywca siadł po turecku na białej zmywarce w pozie myśliciela. Penetrator odpłynął oddając się szaremu dymowi grupowego papierosa. Odsiecz rozsiadła się władczo na krawężniku. Oni, ich troje, biała zmywarka i moje łzy za czymś, co pamiętało mój dom, czego nienawidziłam, a czego nagle zaczęło mi brakować. „Nie zabierajcie jej."

            Odkrywca zostaje sam.                   On, zmywarka, krawężnik.

            Odsiecz powraca.                             Oni, zmywarka, krawężnik.

            Penetrator przywozi wózek.           Oni, zmywarka, krawężnik i wózek.

                                                                       Oni, zmywarka na wózku, krawężnik.

                                                                       Krawężnik.

 

Biała zmywarka, a moje łzy.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  735 457  

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione blogi

"renDGen" to

Młodzieżowy Magazyn Bardzo Kulturalny Młodzieżowego Ośrodka Pracy Twórczej w Dąbrowie Górniczej

Redakcja

Joanna Hurcewicz, Ola Oraczewska, Żaneta Kopeć, Łukasz Wiśniewski, Paweł Lekszycki (opiekun).

Statystyki

Odwiedziny: 735457

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl